Tym razem ciekawostka, pokroju reklam Samsung’a czy innych, popularnych od kilku lat, form wykorzystania sportów ekstremalnych do poszerzenia grupy docelowej swojego produktu. Tym razem firmą, która uznała że „BMX to jest to!” jest europejski (ewentualnie brytyjski, bo oba filmy to oddzielne kampanie) oddział Forda. Jako pierwsze zobaczyłem video z udziałem Jason’a Phelan’a, w którym pojawia się też Ford Kuga. Jason robi swoje, czyli grinduje rurki i mota backflipa z małego wybicia, a Kuga po prostu jeździ sobie w tle. Nie ma to większego sensu, ale niech będzie. Czy Kuga będą ca SUVem, a chyba nawet bardziej crossoverem, jest samochodem dla przeciętnego BMX-owca? Można by zapytać najpierw o wiek i dochody takiego „przeciętnego BMX-owca” w różnych europejskich krajach, ale powiem szczerze, że patrząc na nasze realia to bardziej widzę rower w bagażniku, młodego człowieka na tylnym fotelu, a za kierownicą mamę…także chyba średnie połączenie.

Druga reklamówka wydaje się być lepsza, bo przynajmniej akcja „trzyma się kupy”, a Bas Keep poza odgrywaniem roli inżyniera w fabryce Forda, również wykonuje kilka aranżowanych, ale naprawdę dobrze wyglądających trików…włącznie z twardym lądowaniem na szybie jednej z Fiest ST – za co szacun dla producenta (w końcu to większy koszt reklamy!) 😀
No właśnie, tak jak napisałem wyżej – to jest reklama modelu Fiesta ST i mam wrażenie, że to już prędzej segment interesujący BMX-owców. Chociaż znowu pojawia się pytanie: ilu 18–19 latków w Polsce popędzi na swoim BMX-ie do salonu Forda po nową Fiestę ST? 😉
Oczywiście ktoś się przyczepi, że reklama jest efekciarska i zapyta co to połączenie ma w ogóle na celu, ale przecież na to pytanie odpowiedziałem na samym początku – celem jest bycie COOL, według kogoś, kto uważa że zna młodzieżowe trendy 😉  A efekt WOW jest potrzebny, bo bez niego wychodzi coś takiego jak filmik z Kugą, który jeszcze mocniej przywołuje pytanie „PO CO?”.

Czasem dziwi mnie, że zamiast realizować kolejne projekty pokazujące „wizje od czapy”, agencje nie wysilą się i nie zaproponują firmom bardziej przemyślanych form promocji, które przy okazji mogłyby podkreślić zalety prezentowanych samochodów. W przypadku Forda wystarczyłoby wpakować kilku riderów w takiego S-Max’a czy Tourneo Custom i wysłać ich na trip po skateparkach i dirtach, do których dojazd nie zawsze jest zagwarantowany przez asfalt 😉 . Myślę, że więcej osób by dostrzegło zalety samochodu i mimo, że prawdopodobieństwo zakupu przez przedstawicieli rzekomej (i naciąganej) grupy docelowej pozostało by równie małe, to pojawiłaby się szansa na klientów biznesowych, dostrzegających możliwe zaspokojenie swoich potrzeb…