Witajcie, dzisiaj trochę luźniejsza recenzja klamki Odyssey Monolever Trigger.
Hamulec w rowerze miałem od zawsze. Lubię mieć czym zahamować, płynnie spowolnić albo wygodnie zrobić fufanu. Na kasecie też potrafię zrobić tego tapa czy inną abubakę, ale jakoś zawsze wolałem mieć pod ręką KLAMĘ. Od zawsze też miałem problem. Hamulec uznaję tylko zero-jedynkowy czyli albo koło się obraca albo jest zablokowane, więc zawsze miałem dobrze dobrane klocki, czystą obręcz, sztywny pancerz i połamaną klamkę. No właśnie. Tak mocno naciskałem dźwignię, ze zawsze po 2–3 miesiącach szukałem wśród znajomych kolejnej klamki Tektro z seryjniaka i znowu na 2–3 miesiące miałem spokój. Ale po tym, jak klamka mi się ułamała na 3 dni przed zawodami i musiałem na nich wystartować na pożyczonej klamce Eclat’a, stwierdziłem, że muszę w końcu kupić raz a dobrze. Rozejrzałem się po sklepach, po znajomych i wpadła mi w oko klamka Odyssey Monolever w wersji Trigger.

odsy1

Wiele się nie zastanawiając kupiłem ją i po 2 czy 3 dniach siedziała już w rowerze gotowa do akcji. Elegancja: masywna, ze stalowymi gwintami, zapasowymi tulejkami i idealnym kształtem dźwigni. Nie żartuję. Jej profil sprawia, że możemy hamować jednym palcem bez „przytrzaskiwania” sobie reszty palców albo dwoma palcami. Charakterystyczne zagłębienie na palec gwarantuje idealnie powtarzalną pozycję palców na dźwigni dzięki czemu zawsze trafiają tam gdzie chcemy, na przykład po barspinie.

odsy2

Tak jak wspomniałem – Odyssey się postarał jeśli chodzi o masywność i wytrzymałość. Każdy gwint i zawias jest wzmocniony stalą a ilość aluminium potrzeba do produkcji tej klamki jest równa materiałowi użytemu do produkcji lotniskowca klasy Nimitz. Daje nam to niesamowitą wytrzymałość klamki. Posiadam ją od jakiś 7 lat, niejednokrotnie uderzyła w latarnię, słup, rurkę, grindboxa, Daewoo Matiza, ławki, inne rowery czy po prostu beton a dźwignia, która jest przecież wysunięta oraz w wysublimowany sposób ukształtowana jest dalej cała, zdrowa i nienaruszona.

Warto dodać, że konstrukcja tej klamki liczy sobie już prawie CZTERNAŚCIE lat i Odyssey ani myśli ją wycofać z runku. Ma co prawda już młodszego brata (Springfield), ale to Monolever wciąż niezmiennie pozostaje topową klamką tego producenta.

Kształt dźwigni w wersji trigger była inspirowana starą klamką diatecha której używał Jim Cielencki. Korpus natomiast zapożyczono z klamek „Race” z autorskiej serii ODSY.

 

odyssey-monolever

 

Pewnie zastanawiacie się nad parametrami technicznym tej klamki, ale celowo ich tutaj nie zamieszczę. Bo po co? W tym przypadku to tylko nic nie znaczące cyfry a prawda jest taka, że w przypadku klamki liczą się dwie rzeczy: płynna praca i wytrzymałość. ODSY Wam to gwarantuje i to powinno Wam wystarczyć.

Ta klamka ma duszę. Ta klamka wręcz chce być w rowerze. Mógłbym zmienić 90% części w swoim rowerze bez żadnych sentymentów, ale tej klamki bym nie wymienił. Może być i ciężka jak na obecne normy (ale to tylko jakieś 10–20 gramów różnicy), może być starą konstrukcją, ale daje mi niewiarygodną przyjemność korzystania z hamulca. Testowałem inne klamki w rowerach od znajomych, ale tylko Monolevar zapewnia tak pewną pracę.

Na koniec dodam, że Monolever jest dostępny przede wszystkim u naszego rodzimego dystrybutora, którym jest BMXLIFE.pl, w cenie 75pln.

Jeśli szukacie klamki to nie ma co się zastanawiać, wystarczą dwa słowa: Odyssey Monolever!

 

20161220_190225