Na wstępie napiszę tylko, że ten tekst miał wlecieć spontanicznie na fanpage, ale kolejny raz stwierdzam, że „ulotność” takich wpisów jest zbyt duża, także uraczę Was moimi przemyśleniami tutaj…

Wczoraj wieczorem przeglądałem instagram IDOSK8.COM (nie, zupełnie nic nie mam przeciwko skejtom!) i muszę powiedzieć, że szczerze zazdroszczę Maćkowi. Czego? Butów na testy, butów na „rozdawki” dla czytelników, butów na totalne zniszczenie podczas jazdy…butów!

Ja wiem, że deskorolka od zawsze była lepsza, bardziej modna i może zarabia więcej na sprzedaży (a tak przynajmniej nam mówią). Ale serio pytam się, „co jest k**wa!„, że jedyne ochłapy promocyjne jakie firmy w Polsce rzucają na rynek BMX-owy trafiają (a może raczej trafiały) do jednego sklepu i to on „rządził”? Czy to takie niesamowite obciążenie dla marnych polskich budżetów, żeby dać parę butów na testy i parę na konkurs? Czy według speców to żadna reklama? Czy może reklama deskorolkowa, która chyba oczywiste że nie dociera do riderów BMX, ma robić za wszystko?

Szczerze, jedyną nadzieję widzę w firmie chwalącej się hasłem „First in BMX”, bo ostatnio to właśnie Vans bardzo miło mnie zaskoczył sporym wsparciem przy wyjeździe na Rebel Jam. Naprawdę szczerze wierzę, że podołają!

Po ostatniej rozmowie z nieco starszym i dłużej siedzącym w scenie znajomym, obaj doszliśmy do wniosku, że pewne rzeczy nie zmieniają się od lat i marna nadzieja na te zmiany. A propozycje takie, jak ta ostatnia od polskiej firmy rowerowej, która ewidentnie brzmi „ciesz się, że w ogóle coś dostaniesz i odwal nam za to promo” upewniają mnie w tym, że coś tu jest nie tak. I nie, sam fakt że propozycja wychodzi z mojej strony, nie daje firmie automatycznie prawa do traktowania mojej pracy jak za przeproszeniem „rzeźbienia w gównie” – nawet jeśli za gówno masz swoich klientów. Także moi drodzy nie dziwcie się, że mimo moich chęci na Święta zapewne nie będzie żadnego dużego konkursu z ciekawszą nagrodą.

W rozmowie o której wspomniałem, padło stwierdzenie, że może warto byłoby w końcu jebnąć ręką w stół i coraz bardziej się do tego przekonuję. Ten wpis można uznać jedynie za cichy jęk zawodu, do pieprznięcia pięścią jeszcze trochę brakuje.

Ja wciąż przekonuję siebie, że na HashBMX wchodzi ktoś więcej niż Wy: młodzi czytelnicy-riderzy, ale nawet jeśli tak nie jest – to warto chociaż Wam pokazać jak to naprawdę wygląda. I może ktoś wreszcie zrozumie, że to nie o moją kieszeń chodzi, a o coś dla Was i „sceny”, którą przecież każdy prowadzący biznes tak samo mocno wspiera ;).

A teraz zostawiam Was z przemyśleniami, możecie powiedzieć że wylewam żale, a możecie spojrzeć na to wszystko trzeźwo z boku. Bo w Waszych ulubionych firmach może nie jest kolorowo, ale i nie ma przymierania głodem, a Wy klienci kupujcie, kupujcie!

P.S.
Dla doszukujących się drugiego dna – w żaden sposób nie życzę źle IDOSK8 i cieszę się, że chociaż deskorolka dostaje jakieś wsparcie. Chociaż produktowe, bo to Polska przecież.

 

Foto: Google

 

[fbcomments]