Witajcie! Dzisiaj recenzja co najmniej nietypowa – wręcz na zasadzie eksperymentu!
Mianowicie? No cóż. Jakieś 8–9 lat temu w Polsce naszej kochanej, nastała moda na pedały plastikowe. Pojawiły się Odyssey twisted PC, plastiki Primo i jeszcze przynajmniej 2–3 modele innych producentów. Ja też podążyłem za modą. Kierując się kryterium opinii innych kupiłem plastikowe Primo. Połamałem je po jakimś miesiącu. Kupiłem plastikowe Dartmoory (które były de facto wzięte żywcem z katalogu Wellgo). Połamałem po dosłownie 3 dniach. I wtedy postanowiłem już nigdy nie kupować plastików. Przesiadłem się na metalowe pedały z pinami ostrymi niczym brzytwa i żyłem sobie w sielance nigdy nie spadającej nogi.

I potem zacząłem robić crankflipy. Na początku niezbyt często, potem coraz częściej, a przez ostatni rok próbowałem crankflipa chyba ze wszystkim co potrafię. Zaczął mi coraz lepiej wychodzić, lecz zrodził się problem. Metalowe piny zaczęły mi wyrywać podeszwę z buta. Przez ostatni rok zniszczyłem 3 podeszwy w 3 parach Osirisów. Tragedia. I wtedy zacząłem myśleć nad nie daj (tutaj wstaw bóstwo do którego się modlisz) plastikami.

W tym momencie znowu miałem problem. Nie wiem ile tym razem plastiki mi wytrzymają. Pedałem się odpycham z dizastera, pedałem grinduje, więc są narażone na uszczerbek bardziej niż te kilka lat temu. Nie chciałem wydawać od razu miliona monet na plastki za 150 pe el enów.

I wtedy doznałem olśnienia! Przeglądałem sobie katalog Velo i natknąłem się na nie: APD-F13. Nazwa żywcem wzięta z katalogu kserokopiarek, pedały natomiast są konstrukcją VP. Czyli w teorii nie powinny być tragiczne. Platforma o wymiarach 111mm x 105mm, mała waga w granicach 310 gramów oraz cena 21 zł (w lokalnym sklepie rowerowym) skłoniły mnie do eksperymentu: po jakim czasie połamię te plastiki.

Pakowane są w zwykłą folię, bez żadnej etykiety, ale za tą cenę to nawet w papier śniadaniowy mogły by być spakowane. Mają na starcie zamontowane odblaski, które bez problemu można usunąć – są mocowane jedynie na wcisk.

IMG_0024

Budowa:
Dosyć przyjemny w dotyku plastik, nawet niskie body, łożyska kulkowe i zwykła oś. Niestety bez otworu na imbus, ale z doświadczenia powiem, że dowolny klucz 15mm da sobie radę z ich przykręceniem.

 

Pierwsze wrażenia:
Jako, że była jeszcze zima wybrałem się na SkateInPark na małą sesję. Na początek rzecz jasna mój ulubiony crankflip i pierwsze zdziwienie – korby na których końcach są plastikowe lżejsze pedały kręcą się jeszcze szybciej! To na plus. Inna sprawa – łapanie crankflipa w locie nie boli, bo w stopę uderza sporo lżejszy pedał niż moje wcześniejsze hoffmany! Miodzio. Trzymanie buta pierwszego dnia było nawet niezłe, ale to dopiero pierwszy dzień i nie wiadomo jak będzie później. Luc-e na fajnym grindboxie było porównywalne do luc-e na metalowych pedałach bez pinów, ale tutaj różnica powinna wyjść na Bytomskich murkach.

 

Wiosna:
I nadeszła długo oczekiwana wiosna. Przyznam się szczerze, że na Bytomskim parku przestałem robić pedal grindy (za wyjątkiem combosa: 5050-luce-tooth out), bo się bałem o ścieranie pedała, ale crankflipy robię dalej jak szalony. Wrażenia po 4 miesiącach? But dalej się dobrze trzyma platformy, nie połamały się i jako tako się kręcą.

 

IMG_0595

 

Podsumowanie:
Zacznę od dygresji: te pedały występują również pod szyldem dartmoora, ale kosztują 2 razy tyle co identyczne Authory, więc wybór Darta byłby irracjonalny. 21 złotych za pedały które są dostępne w większości „rowerowych”, więc oszczędza się dychę na wysyłce? Dla mnie cena naprawdę powala. Jakość? No cóż. Nie mają wejścia na imbus, ale są lekkie, dobrze odlane, no i to VP, więc na pewno nie są jakimś najtańszym chińskim g*wnem, tylko poprawnie wykonanym produktem.

Zatem, jeśli nie chcecie wydać ~150pln na plastiki na ślizgach z metalowymi pinami to polecam Authory!

Recencja ocena

IMG_0023

 

▪️▪️▪️

Jeśli podoba Ci się ten wpis, kliknij „Like” 👍 – będzie nam miło! A może chcesz podzielić się nim ze swoimi znajomymi? Wystarczy, że klikniesz „Udostępnij” 👇  Wbrew pozorom to dla nas dużo znaczy 🙂  Dziękujemy i do zobaczenia!