Podczas gdyby byłem w Maladze na zawodach Vans BMX Pro Cup na facebooku Conrete Slabs Contest pojawił się wpis, bynajmniej nie zachęcający do odwiedzenia Leszna w lipcu, ale oznajmiający, że tegoroczna edycja zostaje odwołana.
Chyba nikt nie wmawiał sobie, że to jakiś spóźniony żart. Wpis jest w 100% poważny, a jedynym żartem może być kondycja polskiej sceny.
Nie wiem czy ten tekst potraktujecie jako apel do mobilizacji czy kolejne narzekanie, ale może w końcu ktoś się ocknie i ogarnie!

Concrete Slabs Contest to, obok Baltic Games oraz rosnącego w siłę z roku na rok Hunt Your Goat, największe zawody BMX-owe w Polsce! Przez wiele lat przyciągały do Leszna riderów z całej Polski. Ba, nieraz stawiali się tam ci, których nie widuje się na innych zawodach, ani dużych, ani małych. Leszno zwyczajnie ma ten klimat, że chce się tam jechać, pośmigać na jednej z najlepszych skateplaz w tej części Europy i spotkać kumpli, których czasem ostatni raz widziało się na poprzedniej edycji 😉 .

CSC zawsze przyciągało wielu riderów, liczną publiczność z Leszna oraz wielu przyjezdnych gości, którzy wpadali wraz z jeżdżącymi. Na ściance i plakatach zawsze można było zobaczyć wiele logotypów sponsorów, chociaż mam wrażenie, że z roku na rok było to coraz więcej firm lokalnych lub stricte BMX-owych, a jak wiemy „budżet nie jest z gumy”, więc można się łatwo domyślić co mogą zaoferować organizatorom nasze lokalne dystrybucje rowerowe.

Gdy sytuację w Lesznie obserwuje ktoś taki jak ja, kto nie patrzy tylko na newsy o kolejnych zaproszonych zawodnikach albo jak o tym, jak wiele foodtrucków będzie stało wkoło parku, ale analizuje poczynania organizatorów, są momenty kiedy da się wyczuć problemy.
Takie problemy wyczułem gdy zobaczyłem kampanię crowdfundingową (zbiórka pieniędzy od chętnych do pomocy internautów, fanów, przyjaciół itp.), która miała na celu domknięcie budżetu.
„Spoko” pomyślałem, widać jest jakaś dziura, a to w sumie nie głupia inicjatywa. Mimo, że większość darczyńców pozostanie anonimowa, organizator jest w stanie ocenić odzew środowiska i sprawdzić na ile przekładają się wykrzykiwane slogany o wspieraniu i byciu całym sercem z ekipą CSC. Efekt? Kampania nie zgromadziła założonego budżetu i w tej opcji pieniądze wróciły do darczyńców, a CSC nie zyskało na tym nic. No może poza małym promo, które mogłoby przyciągnąć jednego a dobrego sponsora-darczyńcę spoza środowiska. Jednak taki cud nie nastąpił.

Ekipa CSC znalazła jednak wsparcie na edycję 2016 – sponsorem tytularnym został sklep AveBMX. Wtem zaczęło się! Nagonka, bojkoty i inne zabawne akcje w sieci. No bo przecież to internet jest polem walki największych wojowników. Tych, którzy nie pojawiają się nawet na najmniejszych zawodach, ale krytykują wszystkie możliwe imprezy. Tych, którzy całymi dniami męczą 180 z krawężnika pod marketem, ale poddadzą wątpliwości nawet najtrudniejsze triki, jeśli opona chociaż musnęła źdźbło trawy podczas lądowania. Tych, którzy jeśli zabierasz głos, to natychmiast radzą wyjść na rower, sami rozgrzewając klawiatury do czerwoności 😉 .

Zawody się odbyły. Wiele osób było zadowolonych. Wiele osób deklarowało powrót do Leszna, wśród nich oczywiście ja i wybijcie sobie z głowy myśl, że to oczywiste bo przecież jako patron medialny i jeden z sędziów pewnie wracałem z Leszna z worem pieniędzy. Nie. Z Leszna wracałem zadowolony po spotkaniu wspomnianych wcześniej kumpli, zadowolony widząc poziom jazdy młodych riderów czy też zwyczajnie dumny, że CSC odbywa się kolejny rok, a ja mogę być tego częścią.

Mam wrażenie, że Kacper wraz z rodziną, Mateusz i cała ekipa CSC zaczęli planować kolejną edycję już tydzień po tej zeszłorocznej. Poszli za ciosem, przygotowali ofertę, wierzę, że rozsyłali ją gdzie tylko można.
Pojawiła się data – 29.07.2017 i zaczęło się planowanie kolejnego wyjazdu do Leszna. Rozmowy z Kacprem o organizacji, rozmowy z ziomkami co chcieliby zrobić na tegorocznej edycji.

Po kilku miesiącach przychodzi wspomniany 5. maja i news o tym, że zawody się nie odbędą. Powód? Duże braki w budżecie.
Od razu pojawiły się głosy, żeby zrobić coś „na pół gwizdka”, ewentualnie jam dla czystej zajawki jazdy. Domyślam się, że Kacpra i ekipę CSC nie interesują półśrodki, nie chcą zaniżać poziomu, który z roku na rok starali się podwyższać, dzięki czemu zawody w Lesznie odwiedzali kolejni zagraniczni riderzy, co znacząco podwyższało rangę całego wydarzenia.
Nikt oczywiście nie broni organizować luźnego jamu, ale powiedzmy sobie szczerze, jeśli dla kogoś problemem było dotrzeć na CSC zaplanowane na określony termin, to nie sądzę aby dotarła na luźny jam…

Pisząc ten tekst zastanawiam się co jest nie tak z polską scenę i czy to może wina organizatorów, w końcu Baltic Games jakoś się odbędzie, chociaż ponownie – kto jest bacznym organizatorem, ten widział i słyszał już wiele informacji o problemach w Trójmieście. Hunt Your Goat w Kozienicach również się odbędzie, a plakat wręcz pęka w szwach od logotypów. Nie zarzucam Kacprowi braku starań, może to kwestia jakiegoś wyczucia i poczucia wstydu, że jednak do pewnych drzwi się nie puka, że aż tak bardzo nie chce się żebrać? Może inni tego nie mają i dzięki temu kolekcjonują kolejne kartoniki koszulek i bluz na nagrody w zamian za metry kwadratowe banerów na skateparku i kolejne logotypy na plakatach. To ciężko stwierdzić.

To co jednak widać na pierwszy rzut oka, przynajmniej dla takiego obserwatora jak ja, to że na polskich zawodach BMX-owych brakuje sponsorów sprzed lat. Dużych firm pompujących konkretne pieniądze na organizację, jak również na nagrody. Pamiętam czasy, gdy zawodnicy z podium MTBMX w Milanówku wyjeżdżali z zawodów z pokaźną gotówką, torbami ciuchów i kluczowymi częściami BMX-owymi. Ba, jak dobrze pomyślę, to jeszcze niedawno tak było, a dodatkowo znalazło się kilka kamer GoPro. Nie zaglądam do kas biednym dystrybucjom rowerowym, ale te nie tylko nie dają na nagrody ram, kierownic czy widelców, ale przez lata wypychały z magazynów bez wstydu najbardziej zalegające części. Do tego stopnia, że kilka razy słyszałem od organizatorów, że ma cichą nadzieję, że w najbliższej paczce nie będzie takiego szrotu, bo to zwyczajnie wstyd przed riderami. Przecież kiedyś nawet napisałem artykuł o tym ile dla zwycięzców znaczą tego typu nagrody.

Czy naprawdę tak ciężko przyciągnąć do BMX-a firmy spoza naszego środowiska? A może zwyczajnie robimy to źle, użyczając swojego wizerunku i dając się wrzucić gdzieś tam w tło reklamy nowego samochodu za kilka złotych, nawet nie próbując wciągnąć tych firm w dalsze działania, zwyczajnie ciągnąć od nich kasę. Tak, sporty ekstremalne są modne i doskonale sprzedają się w reklamach telefonów, jogurtów czy nawet dezodorantów – więc czemu te firmy nie chcą się promować wśród aktywnie uprawiających te dyscypliny sportowe? Że to nieopłacalne powiecie? Że zbyt małe grono odbiorców? Litości! Czy ludzie przewijający się przez trybuny Baltic Games to kiepski odbiorca? Czy tylko Cropp wyczuwa tam biznes i kolejny rok podejmuje się współpracy?
A co z markami mocno zakorzenionymi w naszym środowisku i dysponującymi (chociaż teoretycznym) budżetem? To właśnie im sprzedajecie powierzchnię na plakatach czy skateparkach, nieraz za grosze, za marne ilości produktu. Im się zgadza obecność na branżowych wydarzeniach, a Wam wciąż nie domyka się budżet. Chyba czas zwyczajnie przestać żebrać o cokolwiek, a stawiać warunki bez których współpraca nie jest możliwa.

Szczerze mówiąc, nie wiem jak pomóc ekipie Conrete Slabs Contest czy innym organizatorom zawodów (poza tym, że HashBMX obejmuje patronaty i promuje tego typu wydarzenia w środowisku i nie tylko), które jeśli tak dalej będzie wyglądała sytuacja, to będę zwijały żagle w kolejnych latach. Wbrew pozorom takich dużych wydarzeń jest niewiele, co oznacza, że naprawdę raz do roku wybrane firmy byłyby w stanie wpompować w nie odpowiednie kwoty pieniędzy, a w czasie między edycjami podejmować inne działania, które wbiją nam, odbiorcom, do głów – „to produkt dla Ciebie, kup kup kup”.

Do planowanej daty CSC 2017 zostało lekko ponad 2 miesiące, czy jest szansa, że zawody się odbędą? Na pewno, ale nie liczyłbym na cud w postaci bogatego filantropa, który zafunduje nam Concrete Slabs Contest i może jeszcze lokalną serię zawodów z pulą nagród rzędu 10 000 zł na każdy przystanek 😀 .
A czy ten tekst ma na celu nagłe zmobilizowanie każdego w branży, żeby przelał do Leszna tysiąc złotych? Nie, ale chyba kolejny raz mam cichą nadzieję, że przemówi do rozsądku tym, którzy mając warunki do działania, przesypiają doskonałą okazję do promocji. Oczywiście, jeśli ktoś planuje zwinięcie żagli i zniknięcie ze środowiska BMX-owego, to pakowanie w nie swoich pieniędzy jest ostatnią rzeczą o jakiej myśli. Jednak jeśli ktoś wciąż drapie się po głowie i rozmyśla jakby tu się rozpromować wśród BMX-owców – może to jest właśnie to czego potrzebuje!

Mam cichą nadzieję, że „do zobaczenia” nie tylko na małych lokalnych zawodach, w których jak widzę potencjał wyczuwają coraz częściej władze miast, ale również na większych i organizowanych przez ludzi ze środowiska. Zwyczajnie nie wierzę, że „sprzedanie” wydarzenia sponsorom jest trudniejszym zadaniem dla ludzi wiedzących „z czym to się je”, niż dla urzędników miejskich…

 

▪️▪️▪️

Jeśli podoba Ci się ten wpis, kliknij „Like” 👍 – będzie nam miło! A może chcesz podzielić się nim ze swoimi znajomymi? Wystarczy, że klikniesz „Udostępnij” 👇  Wbrew pozorom to dla nas dużo znaczy 🙂  Dziękujemy i do zobaczenia!